Odkryj bogactwo smaków i aromatów kaw Aurile!

Świat Kawy

Co kraj to obyczaj

Co kraj to obyczaj

Wielu z nas wydaje się, że kawa wszędzie smakuje i jest serwowana tak samo, może jedynie z drobnymi modyfikacjami. O tym, że niekoniecznie musi tak być, dowiadujemy się najczęściej podczas zagranicznych podróży. Zamawiamy kawę i… niespodzianka! Inny smak, rozmiar napoju, dodatki nierzadko mogą nas zadziwić. A niektóre pomyłki prowadzić do zabawnych sytuacji.

Caffè prego!

Chociaż kawa jest obecnie bardzo demokratycznym napojem, nie możemy zapomnieć przy jej piciu o pewnych regułach. Za prawdziwych znawców tematu uznawani są oczywiście Włosi. Na Półwyspie Apenińskim nikt nie wchodzi do kawiarni zamawiając po prostu „kawę”, a podobna prośba może wprawić włoskiego baristę w zakłopotanie. Zawsze należy doprecyzować, czy ma się na myśli espresso, cappuccino, macchiato, lungo, ristretto, romano… Lista włoskich kaw jest naprawdę długa.

Panują też jasne zasady dotyczące picia kawy i każdy Włoch już od dziecka jest uczony, że kaw białych – na przykład cappuccino – nie zamawia się po godzinie 12:00. Oczywiście nikt nam nie odmówi przygotowania i sprzedaży wybornego cappuccino w godzinach popołudniowych, jednak dla Włochów jasne jest, że taką gafę popełnić mogą tylko nie znający zwyczajów stranieri, czyli obcokrajowcy.

Skoro już przy wybitnych znawcach kawy i smakoszach jesteśmy, nie możemy pominąć Francuzów. We Francji za faux pas uchodzi częstowanie kawą rozpuszczalną lub rozwodnioną, za którymi mieszkańcy kraju nad Sekwaną raczej nie przepadają i lekceważąco nazywają „sokiem ze skarpetek”. Podobno to określenie wywodzi się jeszcze z czasów, gdy nie znano jednorazowych filtrów do kawy, a do oddzielenia fusów od naparu w wielu domach używało się pończoch lub skarpetek.

Nie zniechęcajmy się jednak od razu, gdy tylko usłyszymy nieapetyczną nazwę, bo pozory mogą mylić. Na przykład holenderska „zła kawa” lub „zepsuta kawa” (koffie verkeerd) to po prostu niewinna kawa z mlekiem.

Kawa czy herbata?

Niemałym zaskoczeniem może być fakt, że w dwóch państwach, które silnie kojarzymy z rytuałami picia herbaty – czyli w Wielkiej Brytanii i w Japonii – częściej wybieranym napojem niż herbata jest obecnie kawa.

Brytyjczycy kawę najczęściej piją w drodze do pracy i w pracy. I chociaż spożycie kawy szybko rośnie, to jednak do domu wciąż jeszcze częściej zaproszą nas, zgodnie z tradycją, na filiżankę herbaty niż na kawę. Ale jeśli już zostaniemy poczęstowani kawą, będzie ona świeżo zmielona i bardzo aromatyczna, ponieważ większość mieszkańców Wysp Brytyjskich do domu kupuje kawę w ziarnach, by ją zmielić tuż przed podaniem.

Również w Japonii kawa sukcesywnie zyskuje na popularności. Co więcej, stała się już na tyle ważnym napojem, że ma swoje święto, które obchodzone jest 1 października. Mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni wybierają najszlachetniejsze i najdroższe gatunki, stając się drugim – po Stanach Zjednoczonych – ich konsumentem na świecie.

Super size

Rozmiar rozmiarowi nierówny, zwłaszcza gdy dzieli nas ocean. Dlatego zamawiając kawę w Stanach Zjednoczonych należy zwrócić uwagę na wielkości zamawianych napojów. Warto dwa razy się zastanowić przed zamówieniem dużej kawy, ponieważ to co Amerykanie uznają za small coffee, u nas spokojnie zaliczane jest do kaw średnich rozmiarów, a i nierzadko nawet do dużych. Za to lubią kawę rozcieńczać wodą (sławne caffee americano z dużą ilością wody). Może się więc okazać, że lepszym wyborem okaże się jednak kawa małych rozmiarów, za to o intensywniejszym smaku.

Z drugiej strony niemałą konsternację przeżywają Amerykanie, którzy po raz pierwszy zamawiają kawę w Europie. Nieustannie dziwią się naszym „mikroskopijnym” porcjom. Nieporozumienia pogłębiają również różnice występujące w nazewnictwie napojów kawowych. Przykładowo, gdy Amerykanin prosi o macchiato, na 99% zamawia dużą szklankę latte macchiato, a nie malutką filiżankę caffè macchiato.

Przerwa na kawę

Chociaż z „przerwą na kawę” kojarzą nam się głównie Amerykanie, to prawdziwy rytuał wokół picia kawy stworzyli Skandynawowie. To oni w Europie piją najwięcej kawy. Przodują także w statystykach światowych. Mieszkańcy północnej Europy starannie pielęgnują zwyczaj spotykania się na kawie i prowadzenia niezobowiązujących rozmów jako stałego i niezwykle ważnego elementu tamtejszego życia społecznego. Szwedzi mają nawet specjalną nazwę na przerwę w pracy lub nieformalne spotkanie towarzyskie, podczas którego pije się kawę – fika. Niektórzy uważają, że słowo to jest anagramem szwedzkiego słowa kaffi, oznaczającego kawę.

Co ciekawe, przyjmuje się, że w Ameryce pierwsze coffee breaks zapoczątkowali jeszcze w XIX wieku imigranci z Norwegii. Jak się szybko okazało była to okazja nie tylko do chwili odpoczynku i regeneracji w czasie pracy, ale i szansa na wzrost konsumpcji tego napoju. Dlatego już w XX wieku przerwy na kawę stały się w Stanach bardzo popularne, głównie za sprawą specjalistów od marketingu i reklamy, którzy starali się różnymi sposobami podnieść spożycie „małej czarnej”.

Zalewajka

Kawa „po turecku”, czyli kawa sypka zalana gorącą wodą w filiżance lub szklance, jeszcze kilkadziesiąt lat temu królowała na polskich stołach. Dziś zdania na jej temat są mocno podzielone – jedni pozostają jej do dziś wierni, podczas gdy inni cierpią już na samo wspomnienie pływających w szklance fusów.

Zupełnie inne uczucia wzbudza kawa zaparzona prawdziwie „po turecku”. Napar jest delikatny, aksamitny, a fusy są perfekcyjnie oddzielone od ekstraktu. Jak się to robi? Otóż kawę zalewa się zimną wodą, a następnie w małym tygielku podgrzewa, najlepiej na wolnym ogniu lub na rozgrzanej płycie. Kilkukrotnie doprowadza się ją do wrzenia i odstawia na chwilę. Dopiero tak przygotowany napar  przelewany jest do filiżanek. Wcześniej jeszcze dodaje się cukier, by się roztopił powoli roztopił pod wpływem ciepła, bo tę kawę mało kto pije gorzką…

Warto też skusić się na ognistą kawę „po ormiańsku”, przygotowywaną bardzo podobnie jak kawa „po turecku”, z jednym małym wyjątkiem: na samym środku kładzie się kostkę cukru nasączoną alkoholem i podpala ją. Tak przyrządzona kawa może zrobić piorunujące wrażenie.

Procenty

I wreszcie dochodzimy do tematu, który może szczególnie zainteresować miłośników kawy z procentami, czy jak się dawniej kolokwialnie mawiało kawy „z prądem”. W różnych krajach pije się „wzmocnioną” kawę, ale preferuje się inne alkoholowe dodatki.

Najpopularniejsza w Polsce jest bodajże kawa „po irlandzku”, zna ją prawie każdy miłośnik mocniejszych kaw. Oprócz naparu z kawy do jej przygotowania używa się whisky, brązowego cukru i bitej śmietany. Mniej już osób wie, jakie składniki tworzą kawę serwowaną „po hiszpańsku”, w której do naparu dodaje się aromatycznego sherry. Kawa „po rosyjsku” wzmocniona jest odrobiną wódki, a kawa „po francusku” – koniaku. Niech jednak nikogo nie zwiedzie kawa „ po wiedeńsku”, która serwowana jest bez alkoholu, z cukrem, czekoladą i spienionym mlekiem lub bitą śmietaną…

Gdy z kolei chcemy zamówić wzmocnioną kawę we Włoszech (szczególnie w okolicach Wenecji), nie prosimy o „kawę po włosku”, ale o corretto.  Otrzymamy wówczas pyszne espresso z dodatkiem wyśmienitej grappy lub innego regionalnego alkoholu.

Podróże kształcą

Co kraj to obyczaj, a niektóre z nich mogą nas zdziwić lub zaskoczyć. Zanim więc zamówimy za granicą kawę lub przyjmiemy na nią zaproszenie, dobrze jest dowiedzieć się czegoś więcej o związanych z kawą lokalnych zwyczajach. Chociażby po to, żeby później nie zdziwić się, że w Amsterdamie do coffee shopu niekoniecznie chodzi się po najlepszą kawę w mieście…

red bottom replicas red bottom shoes red bottom christian louboutin replica replica Louboutin christian louboutin spiked heels red bottom replicas christian louboutin replica christian louboutin replica christian louboutin replica replica christian louboutin louboutin replica louboutin replica replica louboutin replica louboutin replica louboutin red bottom shoes replica louboutin shoes replica louboutin shoes